czwartek, 30 lipca 2015

Głupi ja. Zabił mnie wstyd



Są takie dni, kiedy po prostu Ci nic nie wychodzi. Nie wiem jak to się dzieje, ale katastrofy następują po sobie gromadami. Wpadka rodzi wpadkę, a Ty boisz się wykonać jakikolwiek ruch w obawie, że wywołasz jakiś kataklizm na skalę światową. Tak właśnie zaczął się mój dzień. Jedno zdarzenie spowodowało, że miałam ochotę dosłownie zapaść się pod ziemię. W sumie, obiektywnie patrząc, teraz już zupełnie z innej perspektywy -  zdarzenie dosyć banalne: wrzuciłam do mojego kosza w pracy resztę nadgniłych moreli z myślą, że wychodząc z pracy go opróżnię. Oczywiście zapomniałam. Z samego rana więc dziewczyny rozpoczęły akcję poszukiwawczą myśląc, że gdzieś może zawieruszyła się jakaś zdechła mysz. W sumie to wczoraj słyszałam faktycznie coś w rodzaju chrobotania, ale... Najadłam się wstydu jak uświadomiłam sobie, że zapach dochodzi z mojego kosza. Kosz opróżniłam, zapach się wyniósł i powinien to być koniec historii. Może i by był, gdybym przestała rozkminiać to zdarzenie przez resztę dnia. Nie mogłam się na niczym skupić, bo cały czas myślałam sobie, co teraz inni myślą o mnie. Zadawałam sobie w głowie retoryczne pytania, dlaczego na Boga jestem taka głupia i wcześniej tych śmieci nie wyniosłam. Świat runął i się zawalił. Wszystkie gwiazdy zgasły. I od samiuteńkiego rana mam wszystkiego dość. Gdzie to łóżko, żebym mogła zakopać się pod kocem z kubkiem kakao, tak żeby nikt mnie nie znalazł? Tak, tak właśnie potrafię przejmować się drobiazgami. Ale tym razem postanowiłam podejść do tego nieco inaczej.

I nic co ludzkie nie jest mi obce.

Benjamin Franklin o mały włos nie zginął podczas aplikowania elektrowstrząsów indykowi.

Jesteśmy tylko ludźmi, a ludzie popełniają błędy. To nie pierwsza moja wpadka, ale też i nie ostatnia. Każdy z nas robi czasem coś głupiego. Zapomniałam. Biję się  w piersi. Po prostu zapomniałam. Zdarza się. Nic już z tym nie zrobię. Stało się. I już. Koniec. Kropka. Trzeba się otrząsnąć i iść dalej. Ludziom przydarzają się o wiele gorsze rzeczy.

Charles Darwin zjadł kiedyś sowę.
 
Jak po tym żyć? Normalnie. Przestać to roztrząsać, zostawić to w spokoju i więcej takich błędów już nie popełniać. Nie odwrócimy tego, co już się stało. A zamartwianie się nic nie pomoże.
 
Angielska pisarka i feministka Virginia Woolf zgubiła kiedyś swoją obrączkę w ugotowanym puddingu. 
 
Widzimy w sobie zawsze tylko to co zrobiliśmy źle. Przejmujemy się tym, choć tak naprawdę nie warto. Jednak to, co zrobiliśmy dobrze, przepada w nas bez większego echa. Bzdurami się zamartwiamy, ale wszystkie pozytywne drobnostki to już tak ciężko nam zauważyć. Nie tak powinno być.
 
To tylko chwila wyjęta z życia.

Zdarza się coś nie tak i tracimy humor. Nie mamy na nic ochoty, od razu czujemy, że to będzie zły dzień, że cały będzie zmarnowany. Otóż wcale nie musimy go przekreślać. Nie mam złego dnia - mam tylko feralną chwilę w tym dniu. Zdarzyło się coś niefajnego, nic już z tym nie da się zrobić, więc trzeba to po prostu zaakceptować. Podnieść tyłek, może zażartować, może pominąć to milczeniem i iść dalej. Nie musimy tracić jeszcze więcej ze swojego życia. Tak naprawdę w dużym stopniu to od nas zależy, jak będzie wyglądała reszta tego dnia, a przyjęcie postawy, że będzie tylko gorzej, raczej nie ułatwi nam funkcjonowania. Marsha Petrie Sue powiedziała kiedyś: trzymaj się z daleka od tego, co mogło się wydarzyć i spójrz na to, co może się wydarzyć - a ja bym do tego dodała: trzymaj się z daleka od tego co już się wydarzyło i zrób wszystko, żeby to co się wydarzy było dobre.

Dlaczego nie jestem taka jak inni i co oni sobie o mnie pomyślą ?

Nikomu innemu nie mogło się to przecież przytrafić. Basia, Kasia czy Zdzisiek nigdy nie zrobiliby czegoś tak głupiego. Im się wszystko zawsze udaje. Co ze mną jest nie tak?

Po pierwsze przestań się porównywać. Jesteśmy nieporównywalni. Każdy z nas jest inny. I to nieprawda, że Tobie się nic nie udaje. Szymborska powiedziała kiedyś: znamy się tylko na tyle, na ile nas sprawdzono. Wszyscy nosimy maski. Uświadom sobie, że ta osoba obok Ciebie - ona też ma swoje wady, problemy - po prostu o tym nie wiesz. Jej też coś się nie udaje i też się potyka. Jest pewna siebie? Ty też możesz takim być. Wypaczamy sami swój obraz widząc siebie tylko przez pryzmat naszych porażek i wierząc, że inni myślą o nas jak najgorzej. A skoro my wierzymy, że jesteśmy beznadziejni i że wszyscy naokoło tak myślą, to działa to jak samospełniająca się przepowiednia. I koło się zamyka.

A co oni pomyślą ? Prawdopodobnie za tydzień całkowicie zapomną o tym zdarzeniu. A nawet jak nie - nawet jak usłyszysz szepty za plecami i wytykanie palcem, to co Cię to obchodzi? Czy tacy ludzie naprawdę zasługują na to żebyś tak się tym przejmował? Masz ludzi, którzy Cię lubią i kochają i na nich się skup. Nie musisz dostosowywać się do każdego, żeby Cię akceptował. Nie żyjesz dla tych ludzi, tylko obok nich. Nie musisz starać im się przypodobać.

Każdy czasami jest głupolem. Nie jest to jednak powód, żeby zabijał go potem wstyd. Jeżeli i Ty miałeś nieprzyjemną wpadkę, to mówię Ci to, co sama chciałabym usłyszeć: Nic się nie stało. Nie przejmuj się. Nie mamy Ci tego za złe. Mogło zdarzyć się każdemu.


W ramach pocieszenia dla siebie zapytam się Was o wasze wpadki, o te, które utkwiły Wam w głowie najbardziej. Nie ma się czego wstydzić, ja już się uzewnętrzniłam. Dokonajmy może zbiorowego oczyszczenia i pokażmy, że nikt nie jest idealny!

To jak będzie? Co takiego przydarzyło się Wam?  Raz, dwa, trzy - przyznaj się, jakim głupolem byłeś Ty? Jak będą ładne komentarze, to może kiedyś napiszę Wam, jak to Marcin zżarł bilet w autobusie :D





24 komentarze:

  1. Bardzo fajnie blogujesz! Będę zaglądać częściej, obserwuję.
    Zapraszam do siebie. Będzie mi bardzo miło jeśli skomentujesz i zaobserwujesz. http://aleksandrabloguje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiscie jakby tak pomyslec to wszyscy popelniamy bledy, robimy glupoty, tylko podobno ludzie sukcesu nazywaja je niedomowieniami, przeoczeniami, mowia sobie ,ze to nie w ich stylu i nastepnym razem pojdzie im lepiej i dlatego ida dalej. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w sumie nie wygląda to na złe podejście!

      Usuń
  3. Skądś to bardzo dobrze znam :)
    Z moich ostatnich wpadek - pomylenie pięter w biurowcu, w którym pracuję. Wysiadłam z windy za wcześnie, ale o tyle ciekawie, że przekonałam do tego jeszcze kilka osób, że to właściwe pietro. Nie było właściwe :) Niby drobnostka, ale cały dzień o tym pamiętałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie drobnostki... a gdzieś tam w nas siedzą, skubane :)

      Usuń
  4. Bardzo potrzebny tekst:) mysle ze bede czesto do niego wracac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ale w sumie... wolałabym jakbyś wracała jak najmniej! A przynajmniej do tego tekstu :) Życie bez takich wpadek jest dużo wygodniejsze ;)

      Usuń
  5. Oho, znam ten stan, kiedy czasem jedna rzecz potrafi nas wytrącić z równowagi ;)
    Poza tym, tak jak piszesz - wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy :) Mi samej przytrafiło się tyle wpadek, że nie zliczę ;)
    "Wypaczamy sami swój obraz widząc siebie tylko przez pryzmat naszych porażek i wierząc, że inni myślą o nas jak najgorzej. A skoro my wierzymy, że jesteśmy beznadziejni i że wszyscy naokoło tak myślą, to działa to jak samospełniająca się przepowiednia. I koło się zamyka. " - dokładnie! Nic dodać, nic ująć!
    A moje wpadki? Hmmm, kiedyś się przeprowadziłam, a że zawsze mieszkałam na pierwszym piętrze, to tego dnia z przyzwyczajenia próbowałąm otworzyć drzwi na pierwszym piętrze, zamiast na drugim :D A drzwi były wręcz identyczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pięknie ;) Otworzył ktoś ? :)

      Usuń
  6. O rety, ja całą młodość byłam głupolem! Tak mi ciężko znaleźć teraz jedną sytuację.. a nie! Już mam. Niedawno spaliłam mój ulubiony ocieplacz do czajnika na herbatę. Wsadziłam go do rozgrzanego piekarnika. Nie mam pojęcia dlaczego, a dom mógł się przez to spalić, czarne kłęby dymu leciały przez wszystkie okna. Także ten.. spoko jest z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Nie do końca wszystko spoko. Teraz przypomniałaś mi historię, jak chciałam sobie zrobić kanapki w opiekaczu i razem z nimi zacisnęłam kabel, który się spalił, przerwał i wywołał zwarcie. Było jedno wielkie bum i w całym domu nagle nie było prądu :D Historia trochę podobna :P Prawie już o tym zapomniałam! :)

      Usuń
  7. Jestem chodzącą wpadką, codziennie bez kilku się nie obędzie :( Naprawdę ciężko mi wyłuskać coś soczystego "Epic fail" to moje drugie imię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej jesteś osobą z którą nie można się nudzić! :)

      Usuń
  8. Każdy chociaż raz w życiu zrobił coś głupiego i nie ma się co wstydzić. Każda porażka wzmacnia, daje do myślenia. Trzeba tylko wiedzieć, jak wyciągnąć odpowiednie wnioski. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uśmiałam się, serio zjadł sowe?? :) To co Ci się przytrafiło to bzdura, mało ważna, nieistotna :) Ale to prawda, że przejmujemy się takimi sprawami, bluzgamy się w duchu za jakiś szczegół.

    Twój post jest bardzo POTRZEBNY i oby jak najwięcej osób go przeczytało. Mi samej zrobiło się lepiej bo jestem światową łajzą i czytając ten tekst przypomniało mi się ze nie tylko ja :)

    Kiedy ostatnio zrobiłam z siebie głupola? Hmm...Chyba jak nie chcący wpieprzyłam się w kolejke do oddania krwi. Ależ było mi wstyd gdy zwrócono mi uwage! A ja serio nie wiedziałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, serio :) No człowiek zrobi coś nieumyślnie, przez przypadek, a potem mu głupio. A przecież, każdemu może się zdarzyć!

      Usuń
  10. Mam bardzo dobry sposób na swoje wpadki. A właściwie nie na to, żeby ich nie bylo, ale na to żeby się nimi nie przejmować i nie analizować w kółko i nie myśleć - o matko, co ludzie powiedzą?
    Śmieję się ze swoich wpadek. Mało tego, od razu opowiadam ludziom jako anegdotkę.
    Słuchaj, jaką idiotkę z siebie zrobilam! I tu płynie opowieść. I wszyscy śmieją się ze mną, a nie ze mnie. :-) A ja szybciutko o tym zapominam. I dlatego nie podam żadnego przykładu, bo po prostu nie pamiętam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejny fajny tekst :) Czym byłoby nasze życie bez wybryków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Byłoby pewno odrobinę spokojniejsze, ale jakże nudne!

      Usuń
  12. Ja z takich głupich rzeczy to pamiętam na tą chwilę tylko to, że jak nauczyciel kazał mi oddać sciągę na sprawdzianie w gimnazjum to ja ją zjadłem a na koniec spytał się mnie czy smaczne było haha. Myślę ,że takimi śmiesznymi wpadkami jak tu opisujecie nie ma się co przejmować. Oczywiście w danej chwili są one dla nas żenujące, ale przynajmniej za kilka lat będziemy mieli się z czego śmiać. Druga strona medalu jest taka ,że każda głupia wpadka wynika z błędów a popełnianie ich uczy nas życia. Przecież nie ma ludzi doskonałych. Dlatego warto czasami się pośmiać z samego siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pośmiać się z siebie to dobry sposób! :) Chyba najlepszy w zasadzie żeby załagodzić sytuację.

      Usuń

Cieszę się, że tu dotarłeś. Rozgość się. Zaparz sobie herbatę. Jeżeli czytając te bzdety chociaż raz się uśmiechniesz że życie nie jest takie złe na jakie wygląda - to znaczy, że mi się udało. Jeżeli spodobało Ci się tu i czujesz niedosyt, możesz kliknąć w Zamiast burzy na facebooku, a ja w zamian będę Ci zapewniać jeszcze więcej rozrywki! A jeśli chcesz i mi sprawić przyjemność, będzie mi miło, jak zostawisz jakiś ślad po sobie.



Google+ Followers

Follow by Email