poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Pan pierdziołka spadł ze stołka. Parampampam. Czego uczą nas rymowanki?



Dzieci uwielbiają rymowanki. Im bardziej głupie, niedorzeczne i im więcej w nich niedozwolonych słów, tym oczywiście fajniejsze. Pamiętam, gdy jako dzieciak wracałam z jakiś kolonii czy obozów harcerskich  - zawsze, ale to zawsze wzbogacona o znajomość nowych arcydzieł literatury podwórkowej. Niektóre pamiętam do dziś, na przykład majstersztyk dziecięcej poezji:

O godzinie zero zero
Parampampam
Wszystkie duszki poszły spać
Parampampam
tylko mały Guliwerek
Parampampam
wziął papierek
poszedł srać
Parampampam

Wnet skrzynia się otwiera
Parampampam
i wychodzi łysy trup
Parampampam
na małego się wydziera
Parampampam
Czemuś nasrał na mój grób
Parampampam

Mam Cię w dupie łysy trupie
Parampampam
Mogę nasrać jeszcze raz
Parampampam
Tylko podrap mnie po dupie
Parampampam
Bo papierek mi tam wlazł.

Zakończyć pioseneczkę można było właśnie tak - albo w wersji bardziej hardcorowej, dodając na końcu jeszcze znamienne: Parampampam. Teksty te nuciło się często podczas drogi do szkoły albo chwaląc się na spotkaniach z kolegami. Wybijane w odpowiednim rytmie tworzyły się z tego niezłe przyśpiewki przyklaskiwane lub wybijane na małych opalonych kolanach. I niech smaży się w piekle ten, kto powie, że dzieci nie interesują się poezją. I nie mówcie proszę, że takie rymowanki są bez sensu! Nie. Na pewno na to nie pozwolę. Kto bowiem pozwoliłby tak hańbić i plamić takim stwierdzeniem nasze małe literackie dziedzictwo?! Zaraz Wam pokażę, że to nie tak.

Piosenka o duszku uczy nas na przykład bardzo wiele. Po pierwsze rytmu i tempa. Wszystko musi być wyklaskiwane w odpowiednim momencie i wszystko musi być odpowiednio wymówione. Dykcja przede wszystkim. Ale oprócz formy jest przecież i treść - jakże wyrafinowana - żadnych powtórzeń, żadnych zbędnych słów, cudowna fabuła i jakie morały! Duszki nie są złe - nie wolno ich się bać, a już na pewno dyskryminować - są przecież jak my - mają swoje potrzeby fizjologiczne, przeżywają mnogość emocji i mają małe i duże problemy, które starają się z powodzeniem rozwiązać.
Trochę o utworze? Ten jest przede wszystkim przykładem, jak powinniśmy radzić sobie z reakcjami innych - mały Guliwerek, który jest tutaj wzorem godnym naśladowania - bohaterem romantycznym, buntowniczym, który nie daje sobie w kaszę dmuchać, to właśnie on pokazuje jak trzeba postępować! Twór wspaniały, godny, umiejący poradzić sobie w każdej sytuacji. Najprawdopodobniej to właśnie o Nim Mickiewicz wspominał w "Dziadach", krew jego dawne bohatery... Tak, oczywiście nie można tutaj pominąć tego, że być może i Guliwerek zrobił źle i nie zachował się na początku najlepiej, ale dobrze wiedział, że to przecież jeszcze nie powód, żeby ukorzyć się przed starszym kolegą! Guliwerek uczy nas odpowiedniej postawy. Pokazuje, że nie należy przejmować się pierdołami, gdy są inne ważniejsze problemy, jak na przykład wychodzący z tyłka papierek. Nie denerwujmy się więc na byle co! Zawsze znajdzie się przecież jakiś trup choleryk, któremu zawsze coś się nie podoba. Nie ma co się denerwować i psuć sobie zdrowia! Majstersztyk! Powtarzam: majstersztyk!

Ale piosenka - rymowanka o duszku to nie jedyne wartościowe dzieło. Piękne są oczywiście długie formy, ale za to krótkie są bardziej użyteczne i to właśnie one sprawdzały się najlepiej. Nadeszła więc i w rymowankach epoka pozytywizmu. I na niej chwilowo się zatrzymamy. Przytoczmy więc kolejne dzieło małych anonimowych mistrzów:

To nie sztuka zabić kruka
Ale sztuka całkiem świeża
Goła dupą
Siąść na jeża


No i czyż można mimo tak krótkiej formy, odmówić temu tekstowi wzniosłych refleksji, które poruszają najcieńsze struny naszego serca lub zawartych w nim odwiecznych prawd życiowych? Ileż to razy słyszymy czcze przechwałki, o nikłych dokonaniach naszych znajomych czy sąsiadów, którzy czynią siebie w swoich opowieściach prawdziwymi herosami i bohaterami? Warto wtedy przypomnieć sobie przy takich samochwałach właśnie ten tekst. Bo czy któryś z naszych wspaniałych znajomych byłby na tyle silny i odważny, żeby stanąć do wykonania zadania z jeżem?!

Wśród utworów dziecięcej twórczości możemy znaleźć też formy bardziej skomplikowane i innowacyjne - dzieci bowiem poszły o krok dalej i tworzą teraz rymowanki na tak zwaną "daną" melodię albo stare niekatualne już wierszyki wzbogacają o nowe treści. Pozwolę podać sobie tu kilka przykładów, a pierwszym niech będzie rymowanka o Misiu Coralgolu wyśpiewywana dokładnie do melodii czołówki ówczesnej bajki i brzmi ona mniej więcej tak:

Miś Colargol wielki cham
Miał pół litra wypił sam
Teraz sobie smacznie śpi
I pół litra mu się śni
Misio o-o-o
Kaca, kaca, kaca ma
I do do-o-mu
Miś Colargol nie-e wraca


Wierszyk ten, niezwykle życiowy, powinien też moim skromnym zdaniem przyswoić sobie każdy dorosły, szczególnie przed weekendem, jest bowiem on - po pierwsze skarbnicą wiedzy SAUARWIWRU (nie godzi się mając pół litra spożywać go samemu - gdzie obyczaje, gdzie kultura?!), a po drugie opisuje wszelkie znane objawy jakich zwykle można doświadczyć w niedzielę rano. Nauka i literatura mogą się łączyć! Myślę też, że utwór świadomie został skonstruowany właśnie tak, aby od czasu do czasu  każdy z nas śmiało mógł utożsamiać się z odczuciami misia.



Jeśli chodzi o groteskowe i śmiałe nowoczene przeróbstwo starych przyśpiewanek, to najlepszym przykładem będzie tu przytoczenie trzech wspaniałych wersji wierszyka Wlazł kotek na płotek:

Wlazł kotek na płotek po żerdzi
Najadł się kapusty i pierdzi


Wlazł kotek na płotek po słupie
Podarł se futerko na dupie


Wlazł kotek na płotek
Pierdzielnął go młotek
Siekierka dobiła
Koteczka zabiła
Koteczek nieżywy pierdzielnął w pokrzywy

Czyż nie wspaniałe? I do tego morał ze wszystkich wersji można sprowadzić do jednego: Jeżeli nie chcesz mieć pierdzącego, ułomnego lub nieżywego kota, to musisz go pilnować! Dzieci wiedzą, że trzeba być odpowiedzialnym za to co się oswoiło! Bardziej dociekliwi i bystrzy znajdą tu też oczywiście dużą ilość nawiązań  do Małego Księcia.

Tradycja nie umiera. I jeżeli myślicie, że w dobie internetu, smartfonów i innych tego typu ulepszeń ta gałąź literatury szybko umrze, to muszę Was poinformować, że grubo się mylicie. Ostatnio bowiem królują takie oto dwie perełki:

Poszedł żuczek za chałupkę
Zdjął majteczki zrobił kupkę
I przygląda się tej kupce
Jaki ciężar nosił w dupce
Żuczku, żuczku, coś ty zrobił

Gównem chatkę przyozdobił


I jeszcze:

Pan Pierdołka spadł ze stołka
Złamał nogę o podłogę
Przyszedł lew, wypił krew
Pan Pierdołka zdechł



Jak pokazują wszelkie znaki na niebie i ziemi mam w przyszłości potencjał na cudowną matkę.



Te dwa ostatnie wierszyki to wasze zadanie domowe. Pozostawiam do samodzielnej interpretacji. A Wy albo Wasze dzieciaki - czy pamiętacie jeszcze jakieś rymowanki? Zastanawiam się nad podjęciem pracy nad antologią.



31 komentarzy:

  1. Hahahaha :D usmiałam się! Ja sama jako dziecko nie znalam zbyt wiele rymowanek, zapamiętalam tylko "wpadła bomba do piwnicy..." :) a zadatki masz, nie powiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam te wierszyki, przyśpiewki z dzieciństwa. Ileż było radochy, gdy dorosły słysząc je się oburzył. A niby na co? Przecież to samo życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak. Ja je uwielbiam! :)

      Usuń
  3. Fajna analiza, taka lekko ironiczna i zabawna :-) Bardzo dobrze mi się ją czytało, a i miała walor dydaktyczny, bo większości rymowanek nie znałam w ogóle :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz. Zawsze warto się dokształcić! :)

      Usuń
  4. Jedziemy na wycieczkę
    bierzemy misia w teczkę,
    a misio fiku miku,
    narobił w teczkę siku.
    A teczka była mokra,
    przylepił się do okna.
    A okno było duże,
    wyleciał na podwórze.
    W podwórzu były dzieci,
    wrzuciły go do śmieci.
    W śmietniku były koty,
    pogryzły mu galoty.
    A jeszcze na dodatek,
    zapierdział jakiś kwiatek.

    Albo statek tam było.:) Takie coś zostało mi w pamięci z dawnych lat, ale zinterpretować tego nie potrafię.
    Może chodzi o to, żeby odpowiednio dobierać towarzystwo na wycieczkę, by wstydu sobie nie narobić. ;)
    Pomysłowy post. Interpretuję go jako test na poczucie humoru czytelnika. Ciekawe czy ktoś się jeszcze przyłączy do zabawy.;)

    OdpowiedzUsuń
  5. :-) hahaha... ale książki dzieciom nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  6. Opowiem Ci bajkę jak kot palił fajkę, a kocica papierosa - przypaliła kawał nosa. Prędko prędko po doktora, bo kocica bardzo chora. Przyszedł Pan doktor i był pijany, więc przylepił się do ściany, ściana była mokra, więc przylepił się do okna. Okno było duże, więc wyleciał na podwórze. Na podwórku były dzieci, wyrzuciły go do śmieci. W śmieciach były koty i porwały mu galoty. Poszedł kupić sobie nowe, ale kupił plasikowe :) hehe Dziękuję Ci za ten post! Ja swoim dziewczynkom często opowiadam wierszyki z "naszych " czasów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam "a na podwórzu w karty grali i w kapelusz mu nasrali" :D

      Usuń
    2. Ja też taką znałam, ale mnie dzieci moje poprawiły, że teraz jest inaczej :)

      Usuń
    3. Skoro dzieci poprawiły, to jedyna słuszna i obowiązująca teraz wersja! :)

      Usuń
  7. Oj dobre, ale się ubawiłam! Taka antologia to mega pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jeszcze mam za mało materiału... ;)

      Usuń
  8. Przypomniała mi sie jeszcze " Oda do nocnika" :)

    O ty, co stoisz pod łóżkiem.
    O ty, z porcelanowym uszkiem.
    O ty, co w nocnej godzinie,
    przynosisz ulgę całej rodzinie.
    Walą w ciebie armatnie wystrzały,
    o ty, nocniku wspaniały!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje mi się ,że niewielu z nas pamiętaj już jakieś wierszyki, a na pewno nie tyle ile pamiętaliśmy ich w wieku 7 lat. I nawet tej z pozoru najgłupsze potrafiły mnie doprowadzić do łez - oczywiście ze śmiechu. Mam nadzieję ,że w przyszłości dzieci nadal będą powtarzały na podwórku słowa przeczytanych wierszyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile rodzice nie pokażą im za wcześnie komputera i nie zamkną w domu, myślę, że tradycja się zachowa. Ale dużo tutaj niestety zależy też od dorosłych! :)

      Usuń
  10. Takie rymowanki są na czasie moja 5miesięczna Zuza zaśmiewa się w głos jak mamunia jej je śpiewa w towarzystwie debilniuchnych min to już w ogóle czysta radość na twarzy dziecka. Anka przyznaj się, uwielbiałąś lekcje polskiego? Bo czuję, że tak jak ja musiałaś kochać wszelkie interpretacje .. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję się. Jestem po polonistyce i kulturoznawstwie i została mi taka maniera ze studiów jeszcze chyba :) Lekcje polskiego kochałam! Nawet jak było o Słowackim :)

      Usuń
  11. Przypomniałaś mi dzieciństwo :) Swoją drogą ciekawe jak to jest, że pamiętam takie rzeczy sprzed 20tu lat a nie pamiętam rzeczy sprzed 5ciu? :>

    OdpowiedzUsuń
  12. Było morze w morzu kołek, a na kolku był wierzchołek, na wierzchołku siedział zając i nogami wywijając śpiewał tak... Moje nogi pachną cudnie, rano wieczór i w południe, a najlepiej pachną katene, zalatują aromatem leśnych ziół. Gdy powąchasz jedną nogę to upadniesz na podłogę, gdy powąchasz obie nogi już nje wstaniesz z tej podłogi nigdy już. Łysy ojciec, łysa matka,łysy sąsiad i sąsiadka, a ja także łysy byłem i się z łysą ożeniłem sia lala. Łysy ksiądz nas błogosławił, łysy organista grał, a po roku coś przybyło i to także łyse było sia lala.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaś na wiosnę miał wysypkę / lekarz stwierdził lekką grypkę / potem rzekł prima aprilis / to nie grypka lecz syfilis

    Już Jasiowi ucinają / i protezę doszywają / teraz Jasia nic nie boli / ale za to zawsze stoi.

    .. i po każdym wierszu: alleluja alleluja

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu dotarłeś. Rozgość się. Zaparz sobie herbatę. Jeżeli czytając te bzdety chociaż raz się uśmiechniesz że życie nie jest takie złe na jakie wygląda - to znaczy, że mi się udało. Jeżeli spodobało Ci się tu i czujesz niedosyt, możesz kliknąć w Zamiast burzy na facebooku, a ja w zamian będę Ci zapewniać jeszcze więcej rozrywki! A jeśli chcesz i mi sprawić przyjemność, będzie mi miło, jak zostawisz jakiś ślad po sobie.



Google+ Followers

Follow by Email