poniedziałek, 6 lipca 2015

Magazyn wiadomości pozytywnych.




Poniedziałki nie należą do najlżejszych. Szczególnie upalne poniedziałki. Marcin mówi, że czuje się jakby mózg mu się gotował, choć ja tam żadnych zapachów niczego gotowanego nie wyczuwam. Jest ciepło. Tak ciepło, że kot rzuca się na nas i spija nam z kubków wodę mineralną. Gazowaną. Najbardziej lubi moją z przezroczystej szklanki, gdzie widać, jak bąbelki przepływają w górę. To nic, że ma dwie swoje miseczki wypełnione po brzegi. Szklanka widocznie jest lepsza i mój kot się na tym zna. Zresztą wiadomo, kot to esteta i nie lubi pić cały czas z jednakowych, mało fantazyjnych naczyń. A ja dobrze wiem, że mojemu kotu mimo całej jego lepkości i przymilności lepiej się nie narażać. Bo można tego pożałować. Nie - oczywiście, że nie podrapie. Nie syknie. Nie będzie piszczał. Na to kot jest zbyt wysublimowany. To zbyt proste i przewidywalne jak na niego. Mój kot jeszcze tak nisko nie upadł. Mój kot może zrobić coś o wiele bardziej podstępnego. Coś co zrobił ostatnio. Mój kot może tak długo majstrować przy kabelku, o którym nikt nie wie, że istnieje, że nie będziesz miał telewizji przez trzy dni. 

Kabelek odnalazłam i ku mojemu szczęściu stało się to jeszcze przed wykonaniem telefonu do kablówki i zamawianiem Pana do naprawy. Doszłam więc do wniosku, że skoro już telewizję mam, to może dowiem się, co tam się dobrego na świecie dzieje. Włączam wiadomości. No i masz babo placek. Bo wiecie co się okazuje? Że nic dobrego. Kompletnie nic dobrego się nie dzieje. Jedno, wielkie i głośno krzyczące NIC. Humor mi się obniża, jak słyszę, że będzie drożej, gorzej i nic nie funkcjonuje tak jak trzeba. A miałam taki dobry plan na taki dobry dzień. I dochodzę do wniosku, że nie. Że tym razem nie dam się zdołować. I wiecie co Wam przygotowałam? Przygotowałam wam na dzisiaj: Magazyn wiadomości pozytywnych. Bo na świecie dzieją się też fajne rzeczy. Dzieją się nawet obok nas. A linki do całości artykułów odnajdziecie, jak zwykle pod wpisem!  Więc Szanowne Panie, Uprzejmi Panowie, zaczynamy! 



Bieg Franciszka Gogóła zakończony!


Wyobrażacie sobie pokonanie 3,2 tysiąca kilometrów w trochę ponad dwa miesiące ? Tego dokonał Franciszek Gogół, biegając po Polsce. Bieg swój dedykował znalezionemu przy drodze bezdomnemu psu. Na portalu Dobre wiadomości przeczytamy: 


Wszędzie na trasie był witany i gorąco przyjmowany. Miał zapewniony nocleg i wyżywienie. Zdarzało się, że miejscowi biegacze towarzyszyli mu przez kilka a nawet kilkanaście kilometrów. Do Legnicy towarzyszyli mu przyjaciele. Na mecie czekał na bohatera tłum legniczan, wśród nich maluchy z przedszkola nr 7, których odwiedził zanim wyruszył w swoją podróż by o niej opowiedzieć. Witały bohatera i jego czworonożnego przyjaciela oklaskami i głośnym skandowaniem.



Nie wiem czy wiecie, ale Alwaleed bin Talal jest obecnie najbogatszym Saudyjczykiem na świecie. Kierują nim jednak i szlachetne pobudki, bo książę postanowił swoim majątkiem się podzielić. 32 miliardy mają zostać przekazane na takie cele jak: budowa porozumienia między kulturami, walkę z różnymi chorobami, a także przyznanie większych praw kobietom.  Portal Money.pl podaje: 


Jak donosi Bloomberg, książę żywi nadzieję, że ten gest pozwoli zbudować "lepszy świat tolerancji, akceptacji, równości i możliwości dla wszystkich". Bin Talal zapowiedział na konferencji w Rijadzie, że jego dar ma pomóc zarówno krajom muzułmańskim, jak i niemuzułmańskim. Jego pieniądze mają posłużyć również do zaopatrzenia w energię elektryczną zacofanych regionów świata, budowy sierocińców i szkół, a także pomocy obszarom dotkniętym kataklizmami.
 

Bohaterski pies ratuje kociaka.
 




O Donbasie słyszycie ostatnio na pewno sporo. Czy ktoś z Was jednak słyszał o bohaterskim czynie pewnego psa z tamtych rejonów, który zamiast uciekać z płonącego budynku zawrócił po małego kociaka? Przeczytamy o tym na stronie RMF FM:


Gdy w domu właścicieli psa wybuchł pożar, ci spuścili go z łańcucha. Czworonóg jednak nie myślał o tym, żeby uciekać. Zamiast tego pobiegł do płonącego budynku i... uratował kociaka. Trzymając przestraszone zwierzątko w pysku, wyniósł je na zewnątrz. 



Inicjatywa Angeli.




http://joemonster.org/art/32799

Ten gest mnie zachwycił. Ujął i przepełnił do głębi. Dwa lata temu Angela Canzani straciła swojego ukochanego ojca, który zginął w wypadku samochodowym spowodowanym przez pijanego kierowcę. W rocznicę jego śmierci dziewczyna postanowiła sama z własnej inicjatywy zawalczyć w słusznej sprawie. Na dużej kartce wykonała napis, oferując osobom po spożyciu alkoholu darmową podwózkę do domu i stanęła z nim pod barem. Jak podaje portal joemonster.org: 


Wiele osób zebrało się, by przeczytać plakat i zamienić z nią kilka słów. Niektórzy, ci bardziej trzeźwi, którzy przeczytali i zrozumieli historię Angeli, stali chwilę w milczeniu, jakby zastanawiając się nad tragedią dziewczyny i jej ojca.


Niektórzy skorzystali z oferowanej pomocy i dotarli bezpiecznie do domu nie robiąc sobie ani nikomu innemu krzywdy. 

Dała radę ! 



 
Niektórzy z Was (przynajmniej mam taką nadzieję) słyszeli już pewno o historii Pana o imieniu Nick Vujicic - autora Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń. Czy słyszeliście jednak o Jessice Cox, która gra na fortepianie, surfuje i pilotuje samolot… bez rąk ? Jessica uśmiecha się na wszystkich zdjęciach, korzysta z życia, jest szczęśliwa i niezwykle kreatywna. Portal Wirtualna Polska cytuje jej słowa:
  

Tylko 10 proc. naszego życia jest tym, co nam się przydarza. Pozostałe 90 proc. to sposób w jaki reagujemy na te zdarzenia

Nic tylko podziwiać i brać przykład!


A na koniec krótkie wiadomości statystyczne znalezione przez portal samedobrewiesci.pl: W Polsce żyje ponad 4 tysiące stulatków !   

***

Tak to już jest. Na świecie dzieją się zarówno te dobre rzeczy, jak i te złe. I powinniśmy być tego świadomi. Świat nie jest tylko czarny albo tylko biały. Nie zrozum mnie źle. Nie zachęcam Cię, żebyś teraz wyłączył wiadomości. Nie słuchał. Nie. Trzeba się orientować. Trzeba być świadomym. Trzeba wiedzieć. Ale… dobrze wiemy jak jest. To, co się dzieje wokół nas, wpływa też na nas, choćbyśmy tego nawet nie zauważali. Dobrze jest pamiętać, że oprócz tych złych rzeczy, są też dobre. Są pozytywni i kreatywni ludzie, fajne przedsięwzięcia. I warto się takimi pozytywami i takimi ludźmi otaczać. Bo jak mamy żyć lepiej, weselej, jak mamy być szczęśliwi, skoro ze wszystkich stron bombardowani jesteśmy tylko pesymizmem i złymi informacjami? No jak?
 

Linki:  
 



 Alwaleed bin Talal postanawia się podzielić! 



***

Suchar na dziś. Dla wielbicieli ortografii.
- Jaki to ptak, co nie wie czy zwymiotować?
- Czyrzyg.











 

18 komentarzy:

  1. Lubię czytać taie pozytywne wiadomości ;) To duże lepsze od kolejnych narzekań i sensacji o tragediach, które tylko dołują człowieka :)
    Najbardziej podniosła mnie na duchu informacja i podzieleniu się pieniędzmi przez tego Saudyjczyka, to częściowo obala stereotyp o bogatym, który ma mnóstwo kasy, ale wydaje ją tylko i wyłącznie na siebie (choć ma do tego pełne prawo).
    No i historia Jessici Cox, nieźle zawstydza! Ja przecież mam ręce i nogi, a nawet nie umiem grać na fortepianie!
    Dziękuję za poprawienie nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od kilku tygodni nie ogladam tv, bo cos się zepsuło (czyżby kot? ;-) ) W związku z tym nie wiem co się dzieje w Polsce i na świecie. Mam tv w drugim pokoju, ale w ogóle nie mam potrzeby włączania go. Bo po co? Żeby usłyszeć, że jakaś matka znów zamordowala dziecko, tyle i tyle osób się utopiło, tyle zginęło w wypadkach. Tu kataklizm, tu wojna. I jeszcze te kłótnie polityczne. Taki serwis pozytywnych informacji to super sprawa. Że też takiego nie ma w tv. Ciekawe jaką miałby oglądalność? Sympatycznie się czytało pozytywne informacje. :-) Dzieki. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mało używam telewizora. A jak już używam to staram się robić świadomie - wbrew wszelkim opiniom można czasami natrafić na fajne perełki zwłaszcza na TVP Kultura albo Ale Kino Plus, ale to po prostu trzeba polować :) Według mnie, telewizja podąża trochę w jednym kierunku - pokazuje to, co się sprzeda, rozpęta dyskusję i powtarzane kilkakrotnie wryje nam się w głowę - staram się, więc ostrożnie w ogóle ostrożnie korzystać z mediów. Fajne narzędzia, ale jeżeli umie się z tego wybrać to co dobre :)

      Usuń
  3. Skąd bierzesz te historie? Super! Jakoś mi się tak ciepło zrobiło na serduchu. Zwłaszcza po przeczytaniu o dziewczynie-pilotce. To od nich powinniśmy się uczyć żyć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrzebałam się w internecie i znalazłam! :) Bardzo lubię zresztą poszukać sobie czegoś takiego - inspiruje i motywuje :)

      Usuń
  4. Niestety ludzi od zawsze pociągało to co złe :( i dlatego w tv tyle krwi i flaków, jak jest komuś dobrze - to niedobrze.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga. A dodatkowo jak jest komuś dobrze, to jest to mało ciekawe, no i raczej się nie sprzeda.

      Usuń
  5. A propos Angeli Canzani: tak samo urzekła mnie historia chłopaka, który stał na ulicy z kartką "Jestem nosicielem wirusa HIV, dotknij mnie". Też ładna historia.

    /Zastanawiałam się w sumie, czy tylko ja tak miewam.
    ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nie słyszałam! Bardzo ładna! :)

      Usuń
  6. Cudowna inicjatywa! Czekam na kolejne wydanie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zobaczę co da się zrobić! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy post, lubię kiedy ludzie zauważają, ze świat nie jest tylko czarno-biały i potrafią dostrzec także te dobre strony. I od razu buzia się cieszy ;)
    Pozdrawiam serdecznie, Laru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I pozdrawiam również! :)

      Usuń
  9. Bardzo fajny pomysł, właściwie to powinien być taki magazyn, z tylko i wyłącznie pozytywnymi wiadomościami, bo tymi negatywnymi jesteśmy bombardowani cały czas.
    Iza z moon-child.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. O tak! Myślę, że nie miałabym nic przeciw bombardowaniu dobrymi wiadomościami! Zawsze można fajniej zacząć dzień! :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu dotarłeś. Rozgość się. Zaparz sobie herbatę. Jeżeli czytając te bzdety chociaż raz się uśmiechniesz że życie nie jest takie złe na jakie wygląda - to znaczy, że mi się udało. Jeżeli spodobało Ci się tu i czujesz niedosyt, możesz kliknąć w Zamiast burzy na facebooku, a ja w zamian będę Ci zapewniać jeszcze więcej rozrywki! A jeśli chcesz i mi sprawić przyjemność, będzie mi miło, jak zostawisz jakiś ślad po sobie.



Google+ Followers

Follow by Email